FC Barcelona  
  Strona startowa
  Tabela LaLiga
  Fc Barcelona
  Informacje o klubie
  Toplista
  Transfery
  Ankiety
  Newsy
  Galeria
  Barcelona
  Reklama
Copyright by Tkoczu in 2009-11 GG: 955233
Dzisiaj stronę odwiedziło już 3938 odwiedzający (8510 wejścia) tutaj!
Newsy

Real - Barca
Tkoczu data 27.04.2011, o 16:29 (UTC)
 Tym razem gramy o coś niepowtarzalnego, unikatowego, najwspanialszego w europejskiej piłce klubowej... finał Champions League. Rywal jakże znany, Real Madryt, z którym mierzyć się będziemy po raz trzeci w ciągu dziesięciu dni.

Dewiza Pepa Guardioli w meczach wyjazdowych w Lidze Mistrzów jest taka, że najważniejsze w nich jest strzelenie choćby jednej bramki. Należy być przygotowanym, że Mourinho znów wystawi trzech defensywnych pomocników i będzie grał z kontry. Trener Barçy szuka sposobu na niezwykle defensywną strategię portugalskiego geniusza taktyki, wydaje się, że znalazł ten sposób w drugiej połowie finału Pucharu Króla, kiedy Barcelona raz po raz rozrywała defensywę Realu, jednak zawiodło to, co zawodzi od dłuższego już czasu... skuteczność.

Piłkarze z Madrytu przystąpią do obrony bez Samiego Khediry i Ricardo Carvalho, natomiast Blaugrana przyjedzie do stolicy bez kontuzjowanych Maxwella, Adriano i Abidala, czyli trzech lewych obrońców. W tej sytuacji wydaje się, że na lewej stronie defensywny zagra Puyol, który, jak wiadomo, potrafi grać na każdej pozycji w obronie. W zespole Mourinho, Niemca powinien zastąpić Lassana Diarra, kolejny defensywny pomocnik.

Arbitrem spotkania jest Wolfgang Stark, bardzo doświadczony niemiecki sędzia. Wiemy, że ten arbiter lubi gwizdać i dopatrywać się nawet najdrobniejszych przewinień, na co narzekali po pierwszych starciach osoby związane z futbolem.

Guardiola nie zamierza nic zmieniać, pozostanie wierny swojemu stylowi gry i stylowi gry Dumy Katalonii. Także Barça od początku zaatakuje i postara się o strzelanie bramek Królewskim. Tylko konsekwentny atak może przełamać w mojej opinii tak świetną linię obrony jaką dysponuje Real, choć akurat w tym meczu będzie bardzo zachwiana nieobecnością filara defensywy, Carvalho i kluczowego zawodnika grającego tuż przed szeregiem stoperów, Khediry.

Jednak patrząc na postawę Blaugrany bez Puyola, to ten człowiek wydaje się największym atutem w środowy wieczór. Nikt tak, jak Hiszpan nie potrafi porwać drużyny do najlepszej gry, jaką potrafi prezentować. Gdy go zabrakło w finale Pucharu Króla, Barcelona grała jakby bez serca, bez pierwszego kapitana.

Mourinho powiedział, że hegemonia Barçy nie istnieje, więc udowodnijmy mu, że ona jednak jest, a porażka Realu w pierwszych meczach wisiała na włosku. Pokażmy tym zarozumiałym kibicom Realu Madryt co potrafimy robić, gdy jesteśmy w wyjątkowej sytuacji. Wszyscy chcemy zobaczyć atakujący Real na Camp Nou, w przypadku zaliczki z pierwszego meczu. Zadaję sobie pytanie, czy ten Real Madryt potrafi grać piękny atak pozycyjny, jak ten z Roberto Carlosem, Zidanem, Brazylijczykiem Ronaldo.

Barcelona czeka na rywala, który stanie z nią twarzą w twarz i wtedy zweryfikuje ich prawdziwe umiejętności piłkarskie. Jeśli Real nie będzie chciał grać, to teraz zagrajmy my, ale tak, żeby to zapamiętali i nigdy więcej nie wchodzili w polemikę z mistrzowskim stylem tiki – taka. Odpowiedzmy im w prawdziwie mistrzowskim stylu... na pytanie o istnieniu hegemonii. Visca el Barça! Visca el Catalunya!

Przewidywane składy:

Real Madryt
Casillas; Arbeloa, Ramos, Albiol, Marcelo; Alonso, Lass, Pepe, Özil, Di María; Ronaldo.

FC Barcelona
Valdés; Alves, Piqué, Mascherano, Puyol; Busquets, Xavi, Keita; Messi, Villa i Pedro.

[Źródło: fcbarcelona.com.pl]
 

Real - Barca
Tkoczu data 27.04.2011, o 16:29 (UTC)
 Tym razem gramy o coś niepowtarzalnego, unikatowego, najwspanialszego w europejskiej piłce klubowej... finał Champions League. Rywal jakże znany, Real Madryt, z którym mierzyć się będziemy po raz trzeci w ciągu dziesięciu dni.

Dewiza Pepa Guardioli w meczach wyjazdowych w Lidze Mistrzów jest taka, że najważniejsze w nich jest strzelenie choćby jednej bramki. Należy być przygotowanym, że Mourinho znów wystawi trzech defensywnych pomocników i będzie grał z kontry. Trener Barçy szuka sposobu na niezwykle defensywną strategię portugalskiego geniusza taktyki, wydaje się, że znalazł ten sposób w drugiej połowie finału Pucharu Króla, kiedy Barcelona raz po raz rozrywała defensywę Realu, jednak zawiodło to, co zawodzi od dłuższego już czasu... skuteczność.

Piłkarze z Madrytu przystąpią do obrony bez Samiego Khediry i Ricardo Carvalho, natomiast Blaugrana przyjedzie do stolicy bez kontuzjowanych Maxwella, Adriano i Abidala, czyli trzech lewych obrońców. W tej sytuacji wydaje się, że na lewej stronie defensywny zagra Puyol, który, jak wiadomo, potrafi grać na każdej pozycji w obronie. W zespole Mourinho, Niemca powinien zastąpić Lassana Diarra, kolejny defensywny pomocnik.

Arbitrem spotkania jest Wolfgang Stark, bardzo doświadczony niemiecki sędzia. Wiemy, że ten arbiter lubi gwizdać i dopatrywać się nawet najdrobniejszych przewinień, na co narzekali po pierwszych starciach osoby związane z futbolem.

Guardiola nie zamierza nic zmieniać, pozostanie wierny swojemu stylowi gry i stylowi gry Dumy Katalonii. Także Barça od początku zaatakuje i postara się o strzelanie bramek Królewskim. Tylko konsekwentny atak może przełamać w mojej opinii tak świetną linię obrony jaką dysponuje Real, choć akurat w tym meczu będzie bardzo zachwiana nieobecnością filara defensywy, Carvalho i kluczowego zawodnika grającego tuż przed szeregiem stoperów, Khediry.

Jednak patrząc na postawę Blaugrany bez Puyola, to ten człowiek wydaje się największym atutem w środowy wieczór. Nikt tak, jak Hiszpan nie potrafi porwać drużyny do najlepszej gry, jaką potrafi prezentować. Gdy go zabrakło w finale Pucharu Króla, Barcelona grała jakby bez serca, bez pierwszego kapitana.

Mourinho powiedział, że hegemonia Barçy nie istnieje, więc udowodnijmy mu, że ona jednak jest, a porażka Realu w pierwszych meczach wisiała na włosku. Pokażmy tym zarozumiałym kibicom Realu Madryt co potrafimy robić, gdy jesteśmy w wyjątkowej sytuacji. Wszyscy chcemy zobaczyć atakujący Real na Camp Nou, w przypadku zaliczki z pierwszego meczu. Zadaję sobie pytanie, czy ten Real Madryt potrafi grać piękny atak pozycyjny, jak ten z Roberto Carlosem, Zidanem, Brazylijczykiem Ronaldo.

Barcelona czeka na rywala, który stanie z nią twarzą w twarz i wtedy zweryfikuje ich prawdziwe umiejętności piłkarskie. Jeśli Real nie będzie chciał grać, to teraz zagrajmy my, ale tak, żeby to zapamiętali i nigdy więcej nie wchodzili w polemikę z mistrzowskim stylem tiki – taka. Odpowiedzmy im w prawdziwie mistrzowskim stylu... na pytanie o istnieniu hegemonii. Visca el Barça! Visca el Catalunya!

Przewidywane składy:

Real Madryt
Casillas; Arbeloa, Ramos, Albiol, Marcelo; Alonso, Lass, Pepe, Özil, Di María; Ronaldo.

FC Barcelona
Valdés; Alves, Piqué, Mascherano, Puyol; Busquets, Xavi, Keita; Messi, Villa i Pedro.

[Źródło: własne]
 

Barça 3-0 Racing!
Tkoczu data 22.01.2011, o 22:03 (UTC)
 FC Barcelona pokonała w ramach 20. kolejki La Liga Racing Santander 3-0 i umocniła się na fotelu lidera Primera División, czekając na jutrzejszą odpowiedź Realu Madryt. Bramki dla Dumy Katalonii strzelali kolejno: Pedro, Messi i Iniesta.

Pierwsza połowa zaczęła się od mocnego uderzenia ze strony Barçy. Już w drugiej minucie po koronkowej akcji drużyny, gola na 1-0 zdobył Hiszpan Pedro Rodríguez. Przez dłuższy czas po zdobyciu przez Blaugranę gola, na boisku wiało nudą. Podopieczni Pepa Guardioli mozolnie budowali kolejne akcje. Widoczny był brak Daniego Alvesa.

W 33. minucie rzut karny wykorzystał bezbłędnie Leo Messi, strzelając swojego 19 gola w tym sezonie La Liga. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie i do szatni piłkarze udali się przy dwubramkowej zaliczce.

Początek drugiej części spotkania to nieco senna gra Barcelony i groźne akcje ze strony gości z Santander. Niebezpiecznie dla Valdésa uderzał między innymi Adrián. Optyczna przewaga gości zakończyła się wraz z 56. minutą. Piłkę do bramki gości skierował tym razem Andrés Iniesta. 3-0.

Kolejne minuty upływające na Camp Nou to okres przewagi Blaugrany. Ataki zawodników Pepa Guardioli nasilały się z coraz większą częstotliwością. Trener Barçy zdecydował się zdjąć w 69. minucie Xaviego, wprowadzając Seydou Keitę. Można to odczytać jako chęć oszczędzenia hiszpańskiego pomocnika na kolejne spotkania.

Reasumując, Blaugrana wygrała mecz z nie za bardzo wymagającym przeciwnikiem. Zwycięstwem wywarła presję na Realu, który jutro podejmie na własnym stadionie Mallorkę. W obliczu środowego meczu Copa del Rey, wynik jest zadowalający. Bardzo dobry mecz Dumy Katalonii.

FC Barcelona: Valdés, Adriano, Puyol (Piqué 46 min.), Abidal, Maxwell; Xavi (Keita 69 min.), Busquets, Iniesta; Messi, Villa i Pedro (Bojan 82 min.).

Trener: Josep Guardiola

Racing Santander: Tońo, Torrejón, Henrique, Francis, Christian, Lacen, Cisma (Ariel 67 min.), Colsa, Kennedy (Arana 58 min.), Adrián, Rosenberg (Luque 75 min.) i Kennedy.

Trener: Miguel Angel Portugal

Bramki:

1-0: Pedro (2’);
2-0: Messi (33’);
3-0: Iniesta (56’).

Stadion: Camp Nou, Barcelona;
Arbiter: Ignacio Iglesias Villanueva.


[Źródło:fcbarcelona.com.pl]
 

Mega sensacja; Betis 3:1 Barça
tkoczu data 20.01.2011, o 18:38 (UTC)
 Barcelona niespodziewanie uległa na wyjeździe Betisowi Sewilla aż 3:1, ale na szczęście zdołała wykorzystać przewagę wywalczoną w pierwszym spotkaniu (5:0) i tym samym awansować do półfinału Pucharu Króla. Wynik spotkania można uznać za katastrofę oraz nieudany (spóźniony) prezent na 40. urodziny Pepa Guardioli. Trener zamiast radości zazna raczej zakłopotania, niezrozumienia oraz bezsennej nocy.

Pierwsze sekundy spotkania nie należały do Barcelony. Betis rzucił się do szaleńczego, ale zarazem mądrego ataku. Efektem było wywalczenie rzutu wolnego już w pierwszej minucie spotkania, po którym gospodarze zdobyli bramkę. Jej strzelcem został Molina, który dostawił tylko nogę do szybko lecącej wzdłuż piątego metra piłki. Ten sam zawodnik zaledwie pięć minut później ponownie trafił do siatki, wykorzystując tym razem doskonałe podanie od swojego kolegi z pomocy.

Barcelona była wręcz sparaliżowana tym stanem rzeczy. Podopieczni Pepa Guardoli zamiast kreować grę, walczyli o odbiór piłki. Wyglądało to tak, jakby drużyny zamieniły się koszulkami, co zwykło się mówić o sytuacjach, mających miejsce po rozpoczęciu drugiej połowy. Blaugrana zagroziła bramce rywali dopiero w 13. minucie spotkania, kiedy to na strzał z dystansu zdecydował się Seydou Keita. Pierwszy kwadrans gry mógł zakończyć się nokautem, ponieważ przed szansą ustrzelenia klasycznego hat-tricka stanął Jorge Molina, jednak sytuacji pewnie zapobiegł Pinto.

Barça obudziła się dopiero po 20 minutach gry, a kolegów do ataku zachęcił Ibrahim Afellay, który sam próbował zastraszyć Casto kilkoma groźnymi uderzeniami. Wówczas nasi ulubieńcy najwyraźniej doszli do siebie po doznanym szoku i powoli próbowali grać swoją piłkę. Młody Holender próbował także zagrozić bramce Betisu w 35. minucie meczu, kiedy to po krótkim rajdzie na prawym skrzydle zdecydował się na strzał, po którym piłka wpadła w boczną siatkę. Trzy minuty po tym wydarzeniu, do akcji wkroczył Messi. Po walce ze stoperem gospodarzy w końcu zdołał kopnąć futbolówkę, posyłając ją po ziemi, aż ta wpadła do bramki.

Jeśli ktoś myślał, że tak zakończy się pierwsza połowa gry, to niestety się mylił. Bramkę „do szatni” strzelił Arzu, który po rzucie wolnym w fenomenalny sposób uderzył piłkę, będąc obróconym plecami do bramki golkipera Dumy Katalonii.

Początek drugiej części spotkania wyglądał spokojnie, w odróżnieniu od pierwszych minut meczu. Jako pierwszy na bramkę Casto „rzucił się” Xavi, ale bez efektu. Chwilę po nim zaatakowali Messi i Afellay, ale wyszło to samo. W 55. minucie przed doskonałą okazją na strzelenie drugiej bramki stanął La Pulga, mogąc trafić do siatki z rzutu karnego, jednak Argentyńczyk... przestrzelił. Po tym fatalnym uderzeniu leżał na ziemi całkowicie zrozpaczony, co chyba trzeba nazwać „obrazkiem meczu”, mówiącym o wszystkim.

W 58. minucie starcia na Estadio Manuel Ruiz de Lopera miał miejsce rzut wolny dla Barçy. Wykonawcą był Messi, natomiast wślizgiem próbował kopnąć piłkę Bojan, który zamiast strzelić gola... groźnie sfaulował przeciwnika.

Po godzinie gry można było powiedzieć tylko jedno - katastrofa. Tak właśnie wyglądało spotkanie, nie licząc małych „wyskoków” ofensywnych graczy Pep Teamu. Gospodarze wciąż nie oodpuszcali i w 67. minucie niesamowitą akcje przeprowadził Jonathan Perreira, który po kilku zwodach uderzył w słupek bramki, strzeżonej przez bezradnego Pinto. Na niespełna kwadrans przed końcem spotkania, Mister zdecydował się na przeprowadzenie zmian w zespole. Na boisku pojawili się Busquets oraz Abidal i to oni mieli pomóc dotrwać drużynie do końca.

Pięć minut później drugą bramkę próbował strzelić Adriano, ale niesamowicie po raz kolejny spisał się w bramce Betisu Casto. W końcówce spotkania nastroje fanów chcieli jeszcze poprawić zawodnicy Azulgrany. Ciekawą sytuacją popisał się Jeffren, który co prawda zwiódł rywala, ale niestety nie umieścił piłki w bramce.

Real Betis - FC Barcelona 3:1 (3:1)

Bramki: Molina (2’, 7’), Arzu (45‘) - Messi (38’)
Kartki: Isidoro (54’) - Adriano (30’)
Sędzia: Clos Gómez.

Betis: Casto, Isidoro, Belenguer, Roversio, Nacho, Iriney (61’ Cańas), Salva Sevilla, Ezequiel (65’ Fernando Vega), Arzu, Jonathan Pereira, Molina (79' Israel).

Barça: Pinto, Adriano, Piqué, Milito, Maxwell, Xavi (78’ Busquets), Mascherano, Keita, Afellay (78’ Abidal), Bojan (86’ Jeffren), Messi.


źródło:fcbarcelona.com.pl
 

<-Powrót

 1 

Dalej->






Dodaj komentarz do tej strony:
Który wpis skomentować?
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Zegar  
   
Reklama  
   
Kalendarz  
   
Shoutbox  
   
Piłka nożna info  
   
Partnerzy  
  ROW Rybnik Gladiators 61036576615807282529.gif  
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=